Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 668 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Podziemne miasto

piątek, 16 stycznia 2009 12:54

Tosia postanowiła jeszcze raz obejrzeć otoczenie domu. Tym razem szły wszystkie razem, parami, każda para oddalona o kolejne 3 metry od muru. Po kilku krokach Natalia z Elą, które szły w środku tyraliery zobaczyły znaczne zagłębienie w trawie i wyraźne ślady oberwanej darni. Wyglądało to tak, jakby ktoś zjechał do dołu i ten dół zamknął się nad nim. Obeszły ostrożnie całe zagłębienie, przyjrzały się rysom na wigotnej ziemi i wydawało im się, że to mogą być ślady pozostawione przez buty Zuzi. Zuzia miała wspaniałe wspinaczkowe buty i wszystkie znały je na pamięć, oglądały je nie raz, bo każda marzyła o podobnych na wyprawy w góry. Tosia obejrzała się za siebie. Na swojej drodze nic nowego nie zauważyły, tym bardziej zainteresowała się poczynaniami Natalii i Eli. Tosia zawołała Marysię i Izę. Cała szóstka zebrała się przy dołku. Bały się wejść do środka, więc Maria, która była najwytrzymalsza  z nich pobiegła do najbliższej kosodzrewiny w poszukiwaniu jakiegoś długiego drąga. Po chwili pojawiła się ciągnąc za sobą  uschniętą gałąź. Dziewczyny zaasekurowały Tosię, która zaczęła badać dno zagłębienia. W pewnym momencie coś złapało gałąź i gdyby nie mocno trzymające ją Natalia z Elą z pewnością wylądowałaby na dnie zagłębienia. Puściła gałąź i w tym momencie, zobaczyła, że jest ona błyskawicznie wciągana pod darń. Wydawało jej się, że w szparze mignęło dwoje ogromnych oczu i ludzkie  ręce. Mamy problem powiedziała Tosia, mamy poważny problem. Zaczęły zastanawiać się jak pomóc Zuzi. Były przekonane, że nic nie przeczuwając stanęła na brzegu pułapki i zsunęła się do tajemniczej kryjówki po śliskiej trawie. Zdążyła tylko krzyknąć przerażona i to był jedyny znak życia jaki pozostawiła po sobie jako wskazówkę, gdzie może się znajdować. Wejście do dołka było bardzo nierozważne, nic nie wiadomo było o jego mieszkańcu, a może mieszkańcach. Wszystkie mogły przepaść bez wieści. Miały nadzieję, że wciągnięta gałąź, zasygnalizuje Zuzi, że wiedzą, gdzie jest. Dla pewności postanowiły jeszcze raz podrażnić nieznajomego w dołku. Przytaszczyły kolejną gałąź i cieniutką nitką przywiązały karteczkę - trzymaj się szukamy pomocy. Na gałęzi scyzorykiem wycięły alfabetem Morse'a daj znak. Liczyły, że Zuzanna postara się alfabetem morsa przekazać wiadomość o sobie.
Nie myliły się. Tak jak przewidziały gałąź i tym razem zapadła się pod ziemią. czekały dłuższą chwilę. Z pod ziemi dało sięsłyszeć regularne obijanie kamienia o kamień - SOS odczytała  Tosia, CZEKAM dało się słyszeć po chwili.
dziewczyny postanowiły przeszukać okolicę. Podeszły pod bramę Nawiedzonego Zamku, ale tam ku ich zdziwieniu było pusto. Nie było kur, gęsi ani świnek, które poprzednio kręciły się po podwórku. Dom wyglądał jak wymarły. Obchodząc poraz drugi ogrodzenie trafiły na szmatkę, którą na gałęzi zostawiły Natalia z Elą. Zupełnie zapomniały o swoim odkryciu, a przecież tak obiecywały sobie, że zainteresują się małymi żółtymi pieskami. Odnalazły miejsce, z którego mogły poprzedni zaglądać do podziemi. Poświeciły latarką. Piski spały zwinięte w kłębuszki przytulone mocno do siebie. Psiej matki nie bylo widać w pobliżu. Tosia z Elą postanowiły zjechać po linie do środka. Pamiętajcie dziewczyny, jeżeli w ciągu godziny żadna z nas nie wróci, pędzicie zawiadomić GOPR. Tu macie alfabet Morse'a na wypadek, gdybyście zapomniały jak go odczytać, nasłuchujcie i nie rozdzielajcie się.  Cześć, zjeżdżamy. zaopatrzone w latarki, plecaczki z jedzeniem i śpiworami zsunęły się do jamy. Zachowywały się tak cichutko, że pieski się nawet nie poruszyły. Jama okazała się ślepym zakończeniem długiego korytarza. Przesuwały się przylepione do ścian, od czasu do czasu włączając latarki, aby zaoszczędzić baterie i nie dawać znaku o swojej obecnośc w tunelu. Po jakimś czasie ziemny tunel przerodził się w drewniany korytarz, ciągle było ciemno, ale dostrzegły po obu stronach coraz częściej pojawiające się masywne drzwi. Wstrzymywały oddech. W jednych z drzwi poruszyła się klamka. Na szczęście za drzwiami było małe wgłębienie, wtuliły się w nie obie. Czekały na cd.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Gdzie zniknęła Zuzanna

wtorek, 13 stycznia 2009 10:54

Dobiegły do miejsca, w którym wydawało się, że powinna znajdować się Zuzia, nie zobaczyły nikogo, ani niczego co mogłoby naprowadzić je na kolejny ślad. Tosia zarządziła energicznym głosem. Jest nas sześć. Dzielimy się na dwie grupy i pod żadnym pozorem nie oddalamy się od siebie. To rozkaz. Ola, Natalia i Iza  obchodzą mury w górę, ja z Elą i Marysią idę w dół. Przepatrujcie wszystkie krzaki, badajcie szczeliny w murze i zagłębienia pod murem, może gdzieś się ziemia pod nią osunęła, albo ktoś ją wciągnął do środka ogrodzenia. Spotykamy się w tym samym miejscu za 30 minut. Ruszyły. Wszystkie miały sprawność Leśnego Luda, można było liczyć na ich spostrzegawczość. Rozpoczęły poszukiwania. Dołów pod murem, szczelin w murze było co nie miara. Zaglądały wszędzie. Najbardziej zdziwiło je to, że w pozornie nietkniętej ludzką stopą trawie co raz znajdowały lekko zarośnięty trampek, jakąś tenisówkę nawet trafiła się czapka zimowa. W pewnym momencie Iza posłyszała dobywające się z pod ziemi skomlenie. Zaczęły rozgrzebywać warstwę trawy i ziemi. Pod palcami pojawiła się deska. Nie miały łopaty. Rozgrzebywanie utrudniały przerośnięte korzonki traw. Jednak po krótkiej chwili, ujrzały dużą szparę między deskami. Iza zajrzała do środka. Ciemno. Nie dało się nic wypatrzeć. Szczęśliwie miały latarki. Ich oczom ukazał się przedziwny obraz. W głębokim dole na czyściutkim kolorowym posłaniu leżały trzy żółte pieski. Maleństwa wyglądały na świeżo urodzone. Były same. Dziewczyny nie zauważyły, że dawno minął czas przeznaczony na poszukiwania, gdy się zorientowały. Zasłoniły szybko darnią szparę w deskach. Zerwały się, zostawiły na krzaku kawałek kolorowej szmatki i pobiegły szybko na miejsce spotkania. Oczywiście drugi kawałek muru nie został tak dokładnie obejrzany, ale i tak obiecywały sobie, że muszą tu wrócić, aby rozwikłać zagadkę porzuconych piesków. Tosia spoglądała ze zdenerwowaniem na zegarek i odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła pojawiające się dziewczynki. Wszystkie  zaczęły mówić naraz, zdając relację ze swoich odkryć. Niestety Zuzi nie odszukały. Tosia ze swoją ekipą znalazła  świeżo zasypany podkop pod murem i to niedaleko miejsca, gdzie Zuzia zniknęła. To tam mogła wpaść Zuzanna. Nie było jednak śladów stóp, nikt też nie odpowiadał, gdy nawoływały z całych sił.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

rozdział 1. Dom na wzgórzu

poniedziałek, 12 stycznia 2009 9:06
To było wysoko w górach. Ostatni dom we wsi. Szło się do niego stromą drogą, która wiła się serpentynami, bo inaczej żaden pojazd nie dostałby się na szczyt. Droga była kamienista, z głębokimi koleinami po obu stronach zarośniętego trawą garbu. Miało się wrażenie, że tędy dawno nie jeździły wozy konne, a zwykły samochód osobowy z pewnością zgubiłby rurę wydechową, no chyba, że przyjechalibyśmy wspaniałą Vitarą lub inną terenową maszyną. Dookoła rósł gęsty las, ale im bliżej domu, tym był niższy, zamieniał się w kępy kosodrzewiny, potem już tylko trawa i prześwitujące białe skały. Wreszcie widać dom w całej okazałości. Tuż pod wierzchołkiem stromego wzgórza rozłożyło się domiszcze niespodziewanie duże. Nie jakaś drewniana niska chałupina, nie. Wysokie dwupiętrowe budynki z wapiennych ciosów przypominały raczej mały obronny zamek. Wrażenie potęgowało kamienne ogrodzenie z ogromną kutą bramą zamkniętą niezwyczajnej wielkości kłódką z łańcuchem.Przez sztachety bramy można było zobaczyć obszerny dziedziniec, bo trudo było w tej sytuacji nazwać to miejsce podwórkiem, na którym widać było spokojnie przechadzający się drób, pasące się owieczki i baraszkujące świnki. Mimo tych wszystkich oznak normalnego wiejskiego życia w powietrzu unosiła się mgiełka tajemniczości, wszystko to wyglądało jak wyreżyserowane, jak jakieś przedstawienie przygotowane dla widza, który zajrzy tu nieproszony i uśpiony normalnością sytuacji pójdzie dalej na szczyt góry i dalej łańcuchem górskim do stacji kolejki linowej, która była oddalona od tego miejsca z dwie godziny drogi. Tego dnia, gdy zaczyna się nasza opowieść, pod murami domu, który na dole we wsi nazywano Nawiedzonym Zamkiem, pojawiła się grupka dzieci pod przywództwem bardzo energicznej Tesi - zastępowej. Zastęp nazywał się Wilkołaki i był fanem opowieści fantastycznych, wydawał nawet swój komiks - Straszydło. Zamek ich oczarował. Rozłożyli na polanie mały piknik i postanowili dokładnie zbadać teren naokoło murów, a potem spróbować wejść do środka. Pierwsza skończyła jeść Zuzia, spakowała resztę kanapek do plecaka i pobiegła oglądać obejście. Nagle dało się słyszeć dramatyczny krzyk, coś jakby ratunku! i cisza. Pozostałe dziewczyny błyskawicznie spakowały swoje rzeczy i pobiegły w kierunku co dopiero ucichłego głosu. C.d.n
Podziel się
oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Wstęp

niedziela, 11 stycznia 2009 12:25
To jest bajka dla dzieci, które chciałyby mieć swój dom poza miastem, swoje zwierzątko i które lubią pomarzyć o podróżach z przygodami. To nie jest bajka dla zabijaków, miłośników strzelanek, bo bajka nie odbiera nikomu życia ona to życie ubarwia wydarzeniami, które w świecie niebajkowym zdarzyć się nie mogą. Bajka ma ofiarować nam świat kolorowy jak kalejdoskop, tajemniczy i nasycony radością jak jazda na karuzeli. Bajka ma nas zabrać do świata, który jest dla nas nieosiągalny i pozwala zapomnieć o codziennych troskach. Trochę w bajkach musi straszyć, aby tym bardziej ocenić szczęśliwe zakończenie. W bajce obowiązują bajkowe prawa logiki, więc nie pytaj skąd pojawili się bohaterowie, oni urodzili się w wyobraźni autora i tam pędzą swój bajkowy żywot. Zapraszam do lektury. Do każdego rozdziału będą ilustracje. Proszę was młodzi czytelnicy o przysyłanie swoich rysunków. Przeczytacie rozdział - poznacie bohaterów i pomysł na ilustrację gotowy. Każdą ilustrację zamieszczę w galerii, a kilka  wybiorę do umieszcenia w tekście. Zapraszam do współpracy. Napiszemy razem świetną książkę
Ilustracje przysyłamy na adres: bkmbajki@wp.pl
Autorka bloga - Barbara
 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

geneza

sobota, 10 stycznia 2009 23:15

Od zawsze opowiadałam bajki, bajdurzyłam rodzeństwu, potem swoim dzieciom, teraz szczęśliwie mam okazję bajać dzieciom dzieci. Moje dzieci, te żeńskie też przepięknie bajdurzą i w ten sposób zawsze mamy coś ciekawego sobie do powiedzenia. Bajdurzenie jest łatwe, trudniej bajdurzenie się spisuje. Jakiś  czar chwili pryska, brakuje scenerii, nie wszystko się pamięta. Bajdurzenie nieco blaknie. Trzeba dodać mu rumieńców, trochę rysuneczków, kolorowe tytuły, tajemnicze zdjęcionka przetworzone wyrafinowanym edytorem. Niestety nie mam talentów rysunkowych. Liczę na pomoc utalentwanych dzieci i dzieci dzieci, których twórczość czasem naiwna osiąga swoje apogeum w okresie apetytu na niestworzone opowieści. Bajki i opowiadania dla dzieci nie pojawiają się tak często jakbyśmy sobie tego życzyli. Nastolaty mają w czym wybierać zwłaszcza, że co raz obniża się poprzeczkę wieku w tolerancji dla treści w literaturze. A dzieci, moja 8-mio letnia wnusia składa zamówienie nie do odrzucenia. Babciu opowiedz mi bajkę, w której potwornie straszy. Kreśli szkic, kreuje bohaterów, a ja "straszę" i chyba tylko ja się w tym towarzystwie boję - oczywiście swojej uległości niedydktycznej.
Zacznę od bajki mało strasznej, którą opowiadałam prawie miesiąc, gdy moje dorosłe i dzieciate maleństwa miały ospę, wieczną ospę i uwięziły mnie w domu na okres zaraźliwości. Bajka dla miłośników zwierząt, opowieści z tysiąca i jednej nocy, słowem "O trzech żółtych pieskach". Pewnie nie będzie to taka bajka jak wtedy, ale tytuł ciągle ten sam.
 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

niedziela, 20 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  9 530  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

O moim bloogu

bajki opowiadane na spacerach, przy obiadkach, w samochodzie, dzieciom i dzieciom dzieci

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

psy

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 9530

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Bloog.pl